Każdy z nas niejednokrotnie doświadczył sytuacji, gdy na spotkaniu towarzyskim lub służbowym, usłyszał słowa, które wywołały w nim określone uczucia. Pojawił się smutek, niekiedy złość, poczucie niesprawiedliwości czy niezrozumienia. Niestety „nie wypadało” się odezwać, jakoś zareagować. „Po co psuć atmosferę?”, „Po co robić z igły widły?” – zdarzało nam się wówczas pomyśleć. Z zaciśniętym gardłem przemilczeliśmy więc całe zdarzenie.

Być może przypominacie sobie sytuację, gdy bliska Wam osoba – partner bądź rodzic – zupełnie zbagatelizowała Wasze uczucia. Z Waszych oczu płynęły łzy, klatka piersiowa była ociężała, jakby ktoś dosłownie nakrył ją bardzo ciężką płachtą. To, czego wtedy potrzebowaliście, to być w tym delikatnym stanie zobaczonym, otoczonym wsparciem i zrozumieniem. Potrzebowaliście po prostu czułego przytulenia.

Niestety często możemy usłyszeć i doświadczyć czegoś zupełnie odwrotnego. Dobrze znane są nam zdania typu: „Nie przesadzaj, inni mają gorzej”, „Nie maż się, bo beksy nikt nie zechce” lub sławne: „Chłopaki nie płaczą, nie bądź mięczakiem”. Te wszystkie słowa, uczucia, cała ta energia krąży w naszym ciele i potrzebuje się wyrazić, wybrzmieć.

Wyobraźcie sobie przez chwilę balon, do którego wlewamy farbę w chwili, gdy pojawiają się te wszystkie przemilczane słowa, niewyrażone uczucia. Każdy kolor przedstawia inne uczucie – smutek, gniew, lęk, samotność, rozgoryczenie, radość, której również nie możemy wyrazić, bo jest ona wciąż umniejszana, gaszona. Wszystkie te barwy mieszają się i napełniają balon, który staje się coraz cięższy i cięższy. Guma naciąga się do granic wytrzymałości. Wystarczy jedna sytuacja, jedno słowo, jeden gest, by balon został przekłuty niczym cieniutką igłą, by emocje wylały się w najmniej oczekiwanym momencie. Zastanawiamy się wówczas, że przecież nic takiego się nie stało. Skąd zatem taka reakcja?

Każdy z nas posiada swoją emocjonalno-uczuciową pojemność. Najkorzystniejsze i najzdrowsze dla nas oraz dla naszego otoczenia jest wyrażanie uczuć i emocji na bieżąco, stopniowe wylewanie farby z balonu i niedopuszczanie do jego przeciążenia.

Jest wiele sposobów na to, by przepływ emocji i uczuć był swobodny i aby nie zalegały w nas przykre słowa, raniące gesty lub czyny, brak poszanowania do naszej żywej emocjonalnej natury. Zapewne nie są Ci obce takie terminy jak arteterapia, muzykoterapia, kinezyterapia? Pytanie brzmi, czy korzystasz z ich dobrodziejstw? Poprzez różne formy sztuki, malowania, rysowania, wyklejania czy lepienia można nawiązać kontakt z tymi wrażliwymi częściami w nas, które od dawna domagają się uwagi. Muzyka pobudza najczulsze struny naszej emocjonalności, wydobywając na wierzch miejsca zranione, cierpiące. Poprzez głos w końcu możemy wydobyć z siebie słowa czy dźwięki, które tak długo w nas zalegały. Subtelny, uważny ruch, taniec zaprasza nas do tego, by zestroić się z rytmem muzyki i przynieść ciału ulgę.

W bezpieczny sposób możemy docierać do tych zakamarków, z których „farba” pragnie wypłynąć. Nie musimy czekać, aż balon pęknie. Możemy w bezpieczny sposób, w towarzystwie terapeuty, stopniowo opróżniać jego zawartość, rozumiejąc z jaką barwą mamy kontakt, jakie to uczucie i kiedy w nas powstało.

Świadoma praca z identyfikacją i ekspresją emocji i uczuć pozwala nam wieść życie dobrej jakości. Oczywiście nie oznacza to, że nie spotka nas w życiu nic smutnego, bolesnego czy radosnego. Aby jednak doświadczać całego spektrum barw naszej emocjonalności, musimy postarać się o to, by nie powstawały zatory. By żadna emocja, uczucie nie zostały zepchnięte gdzieś na bok, pominięte, nieprzeżyte. Wówczas mamy szansę na prawdziwy kontakt ze sobą oraz z innymi. Na zdrowe i adekwatne reakcje w sytuacjach, które nas zaskakują, w poczuciu godności i poszanowania siebie oraz otoczenia.

Aby zgłębić temat ekspresji emocji i uczuć oraz tego, jak ważny jest jej wpływ na naszą wewnętrzną stabilność, zapraszamy 17 czerwca na wykład, który odbędzie się we Wrocławiu, w ramach projektu Szósty zmysł.

Wykład poprowadzi terapeuta, pedagog i artystka malarka Agnieszka Tomczuk oraz psychoterapeutka, psycholog, psychodietetyk Dagmara Katowicz.

Autorka tekstu: Agnieszka Tomczuk