Swobodna ekspresja to możliwość wyrażania siebie swoich emocji, uczuć, tego jacy jesteśmy. Gdy w dzieciństwie brakuje na nią przyzwolenia uczymy się tłumić i blokować naszą naturalność.

„Nie bądź beksa”, „Dziewczynki się nie złoszczą”, „No już wystarczy, nie ekscytuj się tak”  to tylko niektóre z przykładów, gdy jako dziecko zostałeś/aś skarcony/a za okazywanie swoich uczuć. 

Wyobraź sobie żywe dziecko, które ma w sobie bardzo dużo energii i, że ta energia dosłownie je roznosi, może zdarzyć się, że coś stłucze, kogoś niechcący uszczypnie w zabawie, czy po prostu też szuka poprzez swoje zachowania uwagi rodzicielskiej, gdy mu jej brakuje. Rodzice natomiast komentują jego zachowanie słowami „Jesteś niegrzeczny/a!” „Sprawiasz przykrość rodzicom!” „ Nie powinieneś się tak złościć!” Czasem też sami reagują na zachowanie dziecka gwałtownie czy agresywnie. Dziecko w takiej sytuacji uczy się,  że złość może sprawić przykrość, że jest zła i, że może go też narazić na konfrontację, na którą nie jest gotowe.

Co dzieje się  z takim dzieckiem w dorosłości ?

Dorosły z takim dziecięcym doświadczeniem stara się zachować kamienną twarz w sytuacji, gdy ktoś lub coś go złości. W sytuacji, gdy potrzebne jest stawianie granic obawia się, że sprawi komuś przykrość. Zostając z niewyrażoną złością otacza się coraz większym murem, gdyż bez możliwości ochrony siebie i możliwości powiedzenia „Nie” – takie bowiem zadanie ma złość, nie ma możliwości obrony siebie i swojego terytorium. W życiu takiej osoby brakuje autentycznych i żywych relacji, jest natomiast sporo niewypowiedzianych słów, niejasności i niedopowiedzeń, stąd też jakiś rodzaj prześlizgiwania się w relacjach, tak by możliwa była ich fasada. Nie jest to jednak relacja, która daje możliwość pokazywania siebie w pełni, a co za tym idzie taka, w której jest miejsce na bliskość. 

Innym przykładem często blokowego uczucia jest smutek „To nic takiego” lub „Nie rusza mnie to”-   to słowa, które często wypowiadamy w dorosłości. Mogą one świadczyć o tym, że nie było przy nas obecności życzliwego opiekuna, takiego, który dawał przestrzeń na łzy i przeżywanie smutku. Może słyszałeś/aś słowa „ Nie mazgaj się” „No już wystarczy,  czy „Nic się nie stało”. Słowa takie sprawiają, że nie możesz przeżywać smutku i tym samym uczyć się jak radzić sobie w trudnych zdarzeniach, które wiążą się ze smutkiem. Zaczynasz blokować ekspresje smutku lub przeżywać go w samotności,  trudno jest Ci czuć i wyrażać smutek w obecności innych, a on właśnie tego potrzebuje, by móc być ukojonym. 

Skutkiem tego, że nie jesteśmy nauczeni jak radzić sobie ze smutkiem jest też nasza nieumiejętność tego, by być ze smutkiem innych osób. Jest to dla nas trudne i tak mogą pojawić się słowa „Wszystko będzie dobrze”, „ Nie martw się” to jednak nie jest coś co chcemy usłyszeć, gdy przeżywamy np. stratę czy czegoś nam brakuje, o czym mówi nam smutek.  

Gdy nie wyrażamy przykrych uczuć blokujemy też dostęp do przeżywania tych chcianych uczuć jak radość i zaufanie, w efekcie czego nasze przeżywanie świata i samych siebie staje się spłycone i często oparte na racjonalnych mechanizmach radzenia sobie.   

Wszystkie emocje i uczucia są nam potrzebne, są naszą życiodajną siłą i dają nam kierunkowskaz do budowania relacji z samym sobą i ze światem. Dzieciństwo jest czasem, w którym uczysz się  komunikować z otoczeniem. Poprzez emocje i uczucia pokazujesz swoje potrzeby, gdy te nie są dobrze rozpoznane i przyjęte pojawiają się różne sposoby radzenia  sobie z napięciem wynikającym z nie wyrażania siebie. Dziecko często nie rozumie tego, co się dzieje z jego ciałem, czuje silne napięcia i zauważa różne reakcje fizyczne, ale nie umie połączyć tego z konkretną przyczyną. Zadaniem dorosłych jest wyjaśnienie tych reakcji i nadanie im znaczenia. To bardzo ważne, by nie zaprzeczać, umniejszać  czy wyśmiewać, a towarzyszyć dziecku i wprowadzać je w skomplikowany świat uczuć. Życzliwe nazwanie konkretnych emocji i uczuć oraz określenie ich przyczyny stanowi prawdziwe wsparcie i opiekę, ale też porządkuje. 

Nie ma dobrych ani złych emocji, wszystkie są dla nas ważne i ważne jest również ich umiejętne nazywanie i wyrażanie. 

 

Tekst autorstwa Dagmary Katowicz